Reklama

Wiadomości

Trzy małpki

Najpierw gigantyczny wyciek danych medycznych. Miliony Polaków i informacje, których nie da się wymienić jak karty płatniczej: choroby, leczenie, recepty, przyjmowane leki. Eksperci od cyberbezpieczeństwa mówią, że za samo włamanie odpowiadają hakerzy, tyle że państwo ma ustawowe obowiązki dotyczące monitorowania, kontroli, reagowania na podatności i zapewnienia cyberbezpieczeństwa. Pytanie więc nie brzmi wyłącznie: kto włamał się do systemu? Pytanie brzmi: dlaczego system nie zadziałał tak, jak powinien? I dlaczego w każdej kolejnej sprawie rząd krzyczy „nic nie możemy”?

2026-08-18 20:34

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W poniedziałek armagedon w Głuchołazach. Zaledwie 15 minut ulewy wystarczyło, żeby miasto znowu znalazło się pod wodą. Zalane zostały ulice, posesje, skwery, a nawet szpital. Kilka tygodni wcześniej właśnie tam premier Donald Tusk wraz z ministrami z dumą prezentował nowy most. Kiedy jednak przyszła kolejna powódź, rzecznik rządu Adam Szłapka wyjaśnił, że „trudno odpowiadać za katastrofę pogodową”.

Dwa różne wydarzenia. Cyberatak i ulewa. Wspólny mianownik jest jednak zaskakująco podobny: kiedy pojawia się problem, odpowiedzialność bardzo szybko zaczyna szukać właściciela poza rządem.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

I właśnie wtedy przypominają mi się słynne trzy małpki. Mizaru zakrywa oczy. Nie widzę. Kikazaru zakrywa uszy. Nie słyszę. Iwazaru zakrywa usta. Nie mówię. Japoński symbol ma długą historię, ale dziś trzy małpki kojarzymy przede wszystkim z wypieraniem problemu. Trudno o lepszą metaforę polityki odpowiedzialności, którą obserwujemy.

Gadają, nie robią

Wyciek danych medycznych jest tutaj wyjątkowo wymowny. Oczywiście, że za włamanie odpowiadają hakerzy. Tylko że na tym odpowiedzialność państwa się nie kończy.

Ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa nie mówi przecież: „łapcie hakerów i resztą się nie przejmujcie”. Nakłada na państwo konkretne zadania: monitorowanie, kontrolę, reagowanie na podatności, obsługę incydentów i ostrzeganie przed zagrożeniami.

Reklama

W przypadku ochrony zdrowia właściwym organem jest minister zdrowia. Za krajowy system cyberbezpieczeństwa odpowiadają z kolei instytucje podległe ministrowi cyfryzacji i pełnomocnikowi rządu do spraw cyberbezpieczeństwa.

Dlatego właściwe pytania nie brzmią: „Dlaczego minister nie zatrzymał hakerów?”. Brzmią: Czy państwo wiedziało o podatnościach? Czy system był odpowiednio monitorowany? Czy były kontrole? Czy wcześniej zgłaszano problemy? Czy reagowano? Czy zrobiono wszystko, czego wymagały przepisy?

To jest właśnie odpowiedzialność państwa. I wtedy pojawia się pierwsza małpka: nie widzę. Druga: nie słyszę. Trzecia: nie mówię. Tydzień później mamy Głuchołazy. I znowu słyszymy, że trudno odpowiadać.

Bezradność i spychologia

Oczywiście, że nikt nie odpowiada za to, że nad miastem pojawiła się chmura. Państwo nie steruje pogodą. Ale państwo odpowiada za przygotowanie infrastruktury, zabezpieczenia przeciwpowodziowe i sprawność systemu reagowania.

Jeżeli po 15 minutach ulewy zalewane są ulice, posesje i szpital, warto zapytać, czy wszystko zostało zrobione tak, jak powinno. Zwłaszcza że zaledwie kilka tygodni wcześniej politycy przyjechali do Głuchołaz, żeby pokazać sukces. Do chwalenia się pierwsi. Kiedy pojawia się problem — nagle okazuje się, że odpowiedzialność jest już znacznie bardziej skomplikowana.

Reklama

I tutaj trzy małpki siedzą jak znalazł. Nie widzieć problemu. Nie słyszeć ostrzeżeń. Nie mówić o odpowiedzialności. A przecież państwo powinno działać dokładnie odwrotnie. Ma widzieć zagrożenia, zanim staną się katastrofą. Ma słuchać ekspertów i ostrzeżeń. I ma mówić obywatelom prawdę, również wtedy, kiedy prawda jest niewygodna.

To nie my – to oni

Bo bezpieczeństwo nie polega na tym, że minister na konferencji zapewni nas, że wszystko jest pod kontrolą. Bezpieczeństwo zaczyna się wtedy, kiedy ktoś potrafi powiedzieć: tutaj system zawiódł, tutaj popełniliśmy błąd, tutaj trzeba coś naprawić.

Tymczasem coraz częściej słyszymy: to nie my, to hakerzy. To nie my, to pogoda. To nie my, to poprzednicy. To nie my, nic się nie dało zrobić. Można tak rządzić. Można też zakryć oczy, zatkać uszy i zamknąć usta. Tylko że problem od tego nie znika. Znosi się jedynie odpowiedzialność. A przynajmniej próbuje się ją znieść.

Na szczęście obywatel nie musi być kolejną małpką. Może patrzeć. Może słuchać. I ma pełne prawo pytać: kto za to odpowiada? Bo kto za to wszystko płaci jest jasne.

Ocena: +8 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Berlin liczy euro, Europa płaci

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Paryski epizod z niedopowiedzianym uściskiem dłoni – ten, w którym Emmanuel Macron ostentacyjnie nie przywitał Donalda Tuska, a rządowa telewizja w likwidacji zrzuciła to na „kilkuminutowe spóźnienie” – był sceną symboliczną.

Nie chodzi o protokół. Chodzi o treść spotkania i komunikat, który z niego popłynął: tzw. „koalicja chętnych” ogłosiła, że „wkład, który mamy dzisiaj, jest wystarczający, aby móc powiedzieć Amerykanom, iż jesteśmy gotowi wziąć na siebie zobowiązania”. Minęły cztery tygodnie i ten sam Donald Tusk, od lat pierwszy w unijnym szeregu do szturchania Stanów Zjednoczonych, zaczął użalać się, że „USA przerzucają odpowiedzialność na Europę”. Gdybym chciał być złośliwy, powiedziałbym, że może przez tamtą „obsuwę” nie usłyszał, co uzgodniono. Nie będę. Przypomnę tylko jego własne deklaracje z początku roku o Europie „stającej na własnych nogach”. W polityce pamięć jest obowiązkiem – zwłaszcza gdy rachunki za wielkie słowa przychodzą szybciej, niż kończy się konferencja prasowa.
CZYTAJ DALEJ

Andrzej Poczobut wraca na Białoruś: Jestem gotowy na każdy scenariusz

2026-09-08 13:40

[ TEMATY ]

powrót

Andrzej Poczobut

na Białoruś

każdy scenariusz

FB/Andrzej Poczobut

„Moralnie trzeba być gotowym i do takiego scenariusza. Nie chcę tu rzucać wielkimi słowami, ale wydaje mi się, że jestem gotów, jeżeli władze uznają, że trzeba tę historie raz jeszcze powtórzyć, to jestem gotów ją raz jeszcze powtórzyć. Trzeba być sobą” - powiedział Andrzej Poczobut pytany, czy po powrocie na Białoruś nie boi się ponownego uwięzienia. Białoruski dziennikarz, działacz opozycyjny polskiej mniejszości i więzień polityczny w rozmowie z KAI mówi m.in. o pobycie w Polsce, o tym jak wielkie wrażenie wywarło na nim spotkanie z papieżem Leonem XIV, a także o swoim stanie zdrowia i kondycji psychicznej.

Waldemar Piasecki (KAI): Po nieco ponad czterech miesiącach od uwolnienia i przybyciu do Polski wracasz na Białoruś. Zadam Ci w związku z tym dwa pytania. Pierwsze brzmi: PO CO?
CZYTAJ DALEJ

Bp Waldemar Musioł o koncercie Padre Guilherme w Opolu: to nie była profanacja pierwszego piątku miesiąca

2026-09-08 16:23

[ TEMATY ]

Bp Waldemar Musioł

Padre Guilherme

Monika Książek/Niedziela

Nie milkną echa piątkowego koncertu „W górę serca” na opolskiej Itaka Arenie. Po lekturze setek komentarzy, wielu otrzymanych wiadomościach i rozmowach z uczestnikami koncertu przyszedł czas na małe podsumowanie również na tym profilu - pisze w swoich mediach społecznościowych bp Waldemar Musioł.

Podsumowaniem najpierw będzie - bo nie może być inaczej - wdzięczność wszystkim Uczestnikom i Organizatorom, Darczyńcom, zaangażowanym Służbom i Wolontariuszom (użycie wielkich liter nie jest przypadkowe), bo ich wysiłek i hojność, obok talentu i wysiłku Artystów, przyczyniły się do „wielkości” tego wydarzenia i do w większości pozytywnych ocen koncertu, a także do jego już ujawnionych i jeszcze nieznanych owoców, nie tylko materialnych.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję