Reklama

Zaraza

Niedziela Ogólnopolska 34/2011, str. 27

Ewa Polak-Pałkiewicz
Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Ewa Polak-Pałkiewicz<br>Publicystka, autorka wywiadu rzeki z Janem Olszewskim pt. „Prosto w oczy” oraz tomu publicystyki „Kobieta z twarzą”

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Klęski, jakie nawiedzają naszą ziemię, nie omijały w dawnych wiekach chrześcijańskiej Europy. Ludzie wiary zawsze widzieli w nich znaki - działanie samego Boga, wzywającego do nawrócenia. Jaką odpowiedź dawali wówczas święci? Spójrzmy na św. Karola Boromeusza, arcybiskupa Mediolanu. W 1570 r. to jedno z najbogatszych miast Europy dotknięte zostało klęską głodu. Toczono rozpaczliwe walki o resztki żywności. Centrum eleganckiej metropolii stało się obozowiskiem tysięcy żebraków. Arcybiskup Mediolanu zamienił wówczas portyki swego wytwornego pałacu na kuchnie polowe. Codziennie trzy tysiące biedaków otrzymywało ciepły posiłek. „Sześć lat później nawiedziła miasto straszliwa, nawracająca epidemia dżumy” - pisze biograf św. Karola, o. Antonio Sicari. „Miasto, niczym osłabiona twierdza, nie potrafiło się skutecznie bronić. Zmarłych liczono w setkach dziennie i w sumie ich liczbę szacowano między trzynastoma a siedemnastoma tysiącami. Lazaret przy Porta Orientale przedstawiał obraz nędzy i rozpaczy. Gdy nie można tam już było pomieścić więcej ludzi, kolejnych zarażonych pozostawiano poza bramami miasta (…). Jak to zwykle bywa w podobnych sytuacjach, władze cywilne i ludzie wysokiego stanu salwowali się ucieczką”. Mediolan był sparaliżowany. Nikt nie śmiał spojrzeć w oczy bestii. Lekarze udzielali porad na odległość, zdrowi mieszkańcy barykadowali się w swych domach. Miasto sterroryzowali sprzątający ciała, których trudno już było odróżnić od handlarzy zwłok. „Jeśli nie zapanowali nad miastem całkowicie, to tylko dzięki temu, że do akcji wkroczył arcybiskup”.
Św. Karol Boromeusz nie szukał asekuracji, osobiście codziennie odwiedzał zadżumionych. Stanowczo domagał się tej posługi od swoich księży, a „nielicznych przedstawicieli władz, jacy jeszcze pozostali w mieście, zdołał zmusić, by czynili to, co do nich należy (…). Tylko dla niego otwierały się jeszcze drzwi domów i tylko on potrafił wzbudzić w mediolańczykach choćby szczątkowe odruchy miłosierdzia w postaci jałmużny czy darów żywnościowych dla najbardziej opuszczonych”. Czy myślał o sobie? Owszem. Cały swój majątek (a był jednym z najbogatszych ludzi Europy) zapisał na rzecz miejskiego szpitala. Bogate tkaniny, przechowywane dotąd w jego pałacu, łącznie z drogocennymi ornatami, nakazał przerobić na ubrania i kołdry dla chorych. Oddał do lazaretu nie tylko wszystkie srebra, nawet własne łóżko. Rzecz dziwna, dżuma, która zabiła tysiące osób, nie uczyniła żadnej szkody ani jemu, ani żadnemu z jego księży. Jedynym ich zabezpieczeniem była modlitwa i proste zasady higieny. Św. Karol zastosował jeszcze jeden - niezawodny - środek przywracania ładu w mieście: nałożył ekskomunikę na handlujących ubraniami po zmarłych. Arcybiskup Mediolanu nie był znawcą praw rządzących tłumem ani medykiem, który potrafił rozpracować przyczyny rozprzestrzeniania się epidemii. Kierował się zwykłym zdrowym rozsądkiem. Uchwycił w lot, że istnieje związek między chorobą, która niszczy duszę, a tą, która trawi ciało. Powtarzał mediolańczykom, że miłosierdzie Boże, które zbawia dusze, może uratować ciała. „Wzywał do nawrócenia serca, wzywał do modlitwy i nabożeństwa, organizował procesje i rytuały pokutne…”
Spójrzmy trzeźwo na naszą dzisiejszą sytuację, spójrzmy na Węgry - czyż Pan Bóg nie wzywa nas do tego samego? Czy nie oczekuje odwagi św. Karola Boromeusza od naszych Pasterzy? Czy Pan Bóg może działać inaczej, gdy ludzie pozostają głusi na wszelkie napomnienia? Inaczej niż poprzez klęski, które zsyła?
Nikt nie znosi proroków we własnym kraju. W Mediolanie gorszono się, że arcybiskup Karol „potęguje zagrożenie”, ściągając ludzi na pobożne procesje i zgromadzenia. Ale on trwał niewzruszony; wiedział, że jego rolą jest nie dać się zastraszyć bestii, bowiem „nie wystarczy unikać zarażenia ciał, kiedy zdrowi tracą zdrowy rozsądek i pozwalają owładnąć się najdzikszym instynktom…”. Zaraza ustąpiła. Zaledwie po kilku latach 46-letni arcybiskup - jeden z najsubtelniejszych i najlepiej wykształconych ludzi ówczesnej Europy, którego nazywano ojcem ubogich - zmarł wyniszczony pracą dla zbawienia dusz, ponad siły. Setki kilometrów swojej diecezji przemierzał konno, by dotrzeć do najbardziej zapadłych wiosek. Narzucał też sobie coraz bardziej rygorystyczne praktyki pokutne. Miał wciąż w pamięci owe czasy, gdy jako młody arystokrata żył w luksusie, oddając się intelektualnym dysputom, życiu towarzyskiemu, polowaniom i muzykowaniu. Sądził, że nie potrafi wystarczająco naśladować Chrystusa Ukrzyżowanego. Gdy patrząc, jak nikną jego niespożyte dotąd siły, ostro go upominano - uczynił to w specjalnym brewe sam papież - odpowiadał: „Świeca musi się palić, żeby dawać światło innym..”.

Cytaty za: Antonio Sicari: „Nowe portrety świętych”, Wyd. Sióstr Loretanek

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kolejny atak na krzyż!

2026-09-30 15:13

Archiwum prywatne

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Zniszczona figura Chrystusa po drugim ataku

Już po raz trzeci krzyż na wrocławskich Żernikach przy skrzyżowaniu ul. Kosmonautów i Trójkątnej został zniszczony – tym razem sprawca oblał go niebieską farbą!

Na początku sierpnia wandal rozbił umieszczoną na krzyżu figurę Chrystusa. Mieszkańcy osiedla nie pozostali obojętni, wspólnie zrobili zbiórkę, kupili nową figurę i umieścili ją na krzyżu. W nocy 6 września prawdopodobnie ten sam wandal wrócił z łomem i po raz kolejny zniszczył figurę Chrytsusa. Teraz figura została zdewastowana po raz trzeci, oblana niebieską farbą! Dla mieszkańców osiedla, ale także dla innych mieszkańców Wrocławia, to niezrozumiały i bolesny akt wandalizmu – krzyż stoi w tym miejscu od 80 lat. Postawili go tam repatrianci z Kresów jako dziękczynienie za szczęśliwy powrót do Ojczyzny.
CZYTAJ DALEJ

Zamordowany ks. Zbojnowicz spoczął na cmentarzu w rodzinnej parafii

2026-09-29 15:32

[ TEMATY ]

cmentarz

zamordowany

ks. Stanisław Zbojnowicz

rodzinna parafia

Grzęska

PAP

Uroczystości pogrzebowe ks. Stanisława Zbojnowicza w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grzęsce

Uroczystości pogrzebowe ks. Stanisława Zbojnowicza w kościele parafialnym pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Grzęsce

W rodzinnej parafii pw. Podwyższenia Krzyża Św. w Grzęsce odbył się dziś pogrzeb ks. Stanisława Zbojnowicza, zabitego w jarosławskim Opactwie 24 września. Mszy św. przewodniczył przemyski biskup pomocniczy Stanisław Jamrozek, a homilię wygłosił dziekan dekanatu Jarosław I i proboszcz jarosławskiej Kolegiaty ks. Marian Bocho. List do uczestników pogrzebu skierował również prezydent Karol Nawrocki.

Kaznodzieja określił zamordowanego kapłana męczennikiem za wiarę, ponieważ zginął po wyjściu z konfesjonału:
CZYTAJ DALEJ

Abp Wojda: Leon XIV przypomniał Europie o jej chrześcijańskich korzeniach

2026-09-30 16:47

[ TEMATY ]

abp Tadeusz Wojda

BP KEP

Abp Tadeusz Wojda

Abp Tadeusz Wojda

Podróż apostolska Leona XIV do Francji była wielkim sukcesem, a jej ważnym przesłaniem było przypomnienie Europie o jej chrześcijańskich korzeniach, potrzebie jedności, pokoju i otwarcia na życie - powiedział KAI abp Tadeusz Wojda. Przewodniczący KEP, który uczestniczył w ostatnim dniu papieskiej podróży, w Metzu, zwrócił uwagę na wezwanie Leona XIV do odwagi w wyznawaniu wiary, budowania rodzin i troski o przyszłość Europy.

Abp Tadeusz Wojda uczestniczył w ostatnim dniu czterodniowej podróży apostolskiej Leona XIV do Francji. W Metzu wziął udział w spotkaniu międzyreligijnym w Centrum Kongresowym im. Roberta Schumana, a następnie koncelebrował Mszę św. w katedrze św. Szczepana. Papież zaprosił do Metzu przewodniczących konferencji episkopatów krajów Unii Europejskiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję