Reklama

„Opozycja Demokratyczna w PRL w latach 1976-1981”

Od solidarności do „Solidarności”

Niedziela Ogólnopolska 35/2011, str. 21

Ewa Górska

Przy stole prezydialnym: Bożena Rybicka-Grzywaczewska, Bronisław Wildstein i Leszek Moczulski

Przy stole prezydialnym: Bożena Rybicka-Grzywaczewska, Bronisław Wildstein i Leszek Moczulski

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dzieje przedsierpniowej opozycji demokratycznej w Polsce wciąż są przedmiotem badań, publikacji i dyskusji, a uzupełniane osobistymi wspomnieniami i przemyśleniami, stają się coraz pełniejsze. Podsumować dotychczasowy stan wiedzy, postawić nowe pytania badawcze, odrzucić narosłe wokół ówczesnych wydarzeń stereotypy - takie cele miała konferencja naukowa zorganizowana przez Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku w czerwcu br. Zaplanowana z dużym rozmachem, wielowątkowa konferencja zgromadziła w historycznej Sali BHP sporo młodzieży. Przybyli m.in. uczniowie z I Liceum w Starogardzie Gdańskim, choć najbardziej wytrwali okazali się ci z Gimnazjum nr 9 w Gdańsku, włączając się nawet do dyskusji podczas obrad plenarnych.

Historia pisana życiem

Wcześniej wysłuchali wspomnień tych, którzy angażowali się w opozycyjną działalność, będąc wówczas - tak jak Bożena Rybicka i Mirosław Rybicki (Ruch Młodej Polski), Jerzy Borowczak (Wolne Związki Zawodowe) czy Bronisław Wildstein (Studenckie Komitety Solidarności) - niewiele od nich starszymi. W panelu dyskusyjnym uczestniczyli też Ludwika Wujec i Henryk Wujec (Komitet Obrony Robotników) oraz Leszek Moczulski (Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Konfederacja Polski Niepodległej). Mówili o swojej drodze do opozycji i o tym, co im dało to zaangażowanie.
Początkiem tej drogi dla Henryka Wujca była w latach 60. działalność w warszawskim Klubie Inteligencji Katolickiej i współdziałanie z innymi niezależnymi środowiskami akademickimi. Jego życie zmienił rok 1976 i zaangażowanie w pomoc represjonowanym robotnikom. Dało mu to poczucie spłaty długu, który zaciągnął wobec społeczeństwa, gdy z biłgorajskiej wsi znalazł się w gronie studentów. Jego żona z kolei zwróciła uwagę na wyniesione z tego czasu głębokie przekonanie o ważności solidarności międzyludzkiej.
Potrzebę tej solidarności podkreślał też Bronisław Wildstein, który wraz z innymi krakowskimi studentami w 1977 r. po zamordowaniu Stanisława Pyjasa utworzył SKS. Wcześniej był bunt zrodzony z poczucia upokorzenia, protest przeciw zjednoczeniu organizacji młodzieżowych i zbieranie pieniędzy dla represjonowanych w 1976 r. robotników.
Leszek Moczulski mówił o zwrotnym momencie w swojej działalności, jakim było zorganizowanie 11 listopada w 1973 r. w Poznaniu półjawnego spotkania środowiska uniwersyteckiego, podczas którego mocno zostało podkreślone, że „obowiązkiem naszego pokolenia jest odzyskanie niepodległości”. Później przyszedł dwuletni okres kontynuacji półjawnych działań i budowania struktur organizacyjnych. Zwrócił przy tym uwagę, że dla niego tamten czas ma też duże znaczenie jako „wielka szkoła intelektualna”.
Ze świadomości istnienia pewnego rodzaju okupacji naszego kraju przez ZSRR wyrosło opozycyjne zaangażowanie Jerzego Borowczaka i rodzeństwa Rybickich. W Białogardzie bowiem, skąd pochodzi obecny poseł, stacjonowały wojska radzieckie, a wzajemne stosunki nie pozostawiały tu żadnych wątpliwości. Później przyszła służba wojskowa w misji pokojowej na Bliskim Wschodzie, gdzie dowiedział się o wydarzeniach Grudnia ’70 i istnieniu na Wybrzeżu WZZ. Tam podjął decyzję o przyjeździe do Gdańska, pracy w stoczni i działalności opozycyjnej, której efektem była organizacja strajku w 1980 r.
Bożena Rybicka-Grzywaczewska wspominała mapę Polski w granicach przedwojennych, która wisiała w pokoju braci z wymalowanym na niej arsenałem broni skierowanej na naszego wschodniego sąsiada. Ale sięgnęła też pamięcią do przeżyć związanych ze swoim zatrzymaniem, gdy rozklejała klepsydry upamiętniające rok 1970. A za najważniejsze doświadczenie tamtego okresu uznała nabycie umiejętności dokonywania właściwych wyborów.
Mirosław Rybicki zwrócił uwagę na przekaz informacji, który w tamtym czasie był ogromnie ważny, ale też niezwykle trudny, co pewnie niełatwo zrozumieć współczesnej młodzieży, przyzwyczajonej do komórek i internetu. W tym kontekście mówił o wydawanym przez środowisko RMP od 1977 r. „Bratniaku”, którego skalę oddziaływania poznali w czasie sierpniowego strajku, gdy bez problemów zostali wpuszczeni do Stoczni.

Można rozmawiać bez złośliwości

Niemal we wszystkich wypowiedziach uczestników panelu wyczuwało się pewną nostalgię do tamtych czasów, wprawdzie trudnych, ale prostych i jednoznacznych wyborów oraz współpracy i rzeczywistej solidarności. Dzięki temu ta nieliczna grupa opozycjonistów, w zasadzie lekceważona przez ówczesne władze, zdołała zainspirować pozornie bierne społeczeństwo do działania w 1980 r. W referacie wprowadzającym („Edward Gierek wobec opozycji 1976-1980”) prof. Jerzy Eisler porównał ich do komarów, które Gierek wprawdzie odganiał, ale nie traktował jak przeciwników i rzeczywiste zagrożenie. Na pewien ciekawy aspekt takiego stosunku władzy do przedsolidarnościowej opozycji zwrócił uwagę Bronisław Wildstein, uznając, że stąd wynikała nieufność ludzi do opozycyjnych działaczy: jeśli jest to działanie przeciw państwu, a państwo na to pozwala, to znaczy, że jest to prowokacja.
Uzupełnieniem osobistych wspomnień opozycyjnych działaczy były referaty dotyczące: ROPCiO, RMP, KPN oraz SKS i NZS. Obecną na konferencji młodzież zainteresowały szczególnie dwie ostatnie organizacje. Dowiedziała się przy okazji o stopniowym przekraczaniu progu odwagi przez ówczesnych studentów: o ile w SKS w całej Polsce aktywnych było ok. 300 osób, to przed rokiem 1980 wzrosła aktywność studentów i ich liczbę w NZS ocenia się (według różnych szacunków) na 40-80 tys. Nic dziwnego więc, że w 1981 r. studenckie strajki rozlały się w Polsce tak szeroką falą (o czym była mowa drugiego dnia konferencji).
Obok wspomnień członków demokratycznej opozycji podczas konferencji odbywały się obrady w kilku sekcjach: „Myśl polityczna opozycji”, „Władza a opozycja”, „Opozycja lokalna” oraz „Opozycja wobec kultury i nauki”. Natomiast obrady plenarne dotyczyły już NSZZ „Solidarność”.
Nie pierwsza to konferencja organizowana przez ECS z udziałem młodzieży i ten aspekt - poza wszelkimi innymi pożytkami, oczywiście - wydaje mi się bardzo istotny. Przez ostatnie dwa lata realizowałam z młodzieżą dokumentalne projekty filmowe (dotyczące Grudnia’70 i Sierpnia’80), więc dobrze wiem, jak mało wiedzą uczniowie o najnowszej historii Polski. Ale też mam świadomość, że bardzo chętnie tę wiedzę uzupełniają, zwłaszcza w autentycznych kontaktach ze świadkami historii, a tych podczas gdańskiej konferencji nie brakowało. Co przy tym ważne, zasiedli przy jednym stole ci, którzy dziś są w różnych miejscach na politycznej scenie, i potrafili rozmawiać bez złośliwości i wzajemnego obrzucania się błotem. Może więc rzeczywiście należy częściej odwoływać się do wspólnych korzeni, co w dyskusji podkreślał też Andrzej Kołodziej, konstatując, że dziś „warto sięgnąć do tamtych wspaniałych tradycji”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Znalezione na kościelnym strychu

2026-07-22 13:31

mat. pras

Odnaleziony portatyl w Pakosławsku

Odnaleziony portatyl w Pakosławsku

Kościoły na Dolnym Śląsku mają swoją, często trudną historię. W wyniku wojny wiele z nich zostało zniszczonych, później odbudowanych. Od tego czasu kolejne pokolenia dbały o ich piękno. Zdarzały się także takie sytuacje, że wiele pięknych i ważnych dla danej wspólnoty rzeczy zostało wyniesionych na strych, z czasem o nich zapomniano, a po latach zostały “odnalezione i przypomniane” lokalnej społeczności wiernych.

W ostatnim czasie takimi znaleziskami pochwalili się proboszczowie z Pakosławska i Lutyni. Na strychach tamtejszych świątyń odnaleziono konkretne przedmioty. W Pakosławsku, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, ks. Tobiasz Matkowski natrafił na zabytkowy portatyl z relikwiami męczenników. Z kolei w Lutyni, ks. Janusz Betkowski odnalazł gipsowe figury Apostołów.
CZYTAJ DALEJ

Świadectwo Marii Magdaleny jest pełne: „Widziałam Pana”

[ TEMATY ]

rozważania

Glossa Marginalia

Domena publiczna

Św. Maria Magdalena

Św. Maria Magdalena
Pieśń nad Pieśniami osiąga tutaj jeden z najwyższych szczytów całej księgi. Oblubienica prosi: „Połóż mnie jak pieczęć na twoim sercu, jak pieczęć na twoim ramieniu”. W świecie starożytnym pieczęć potwierdzała własność, chroniła i uwierzytelniała. Zostawiała znak, który każdy umiał rozpoznać. Prośba dotyka więc trwałości więzi. Serce oznacza wnętrze człowieka, jego pamięć i wolę. Ramię oznacza działanie. Miłość ma przeniknąć jedno i drugie: być obecna w sercu i w czynie. To przynależność przeżywana całą osobą, trwalsza niż chwilowe wzruszenie. Dalej pada zdanie: „Miłość jest potężna jak śmierć”. W ludzkim doświadczeniu śmierć sięga po każdego. Pieśń zestawia z nią miłość, by ukazać jej siłę i nieustępliwość. Kolejny obraz mówi o żarliwości nieustępliwej jak Szeol - o przywiązaniu, które obejmuje serce całe i niepodzielone. W samym środku wersetu pojawia się zwrot rzadki: „płomień Pański”. Hebrajskie słowo zachowuje skróconą postać imienia Boga. Miłość okazuje się więc ogniem, którego ostateczne źródło bije w samym Panu. Wielkie wody i rzeki nie zdołają jej zagasić. W Biblii wody oznaczają zwykle chaos i zagrożenie; tutaj przegrywają. Ostatnie zdanie odrzuca handel: miłości nie kupuje się za cały majątek domu. Hipolit Rzymski, autor najstarszego chrześcijańskiego komentarza do tej księgi, w szukającej Oblubienicy widział niewiasty, które o świcie biegły do grobu Jezusa. Orygenes odczytywał te słowa jako wezwanie do więzi obejmującej pamięć, wolę i wierność. Kościół słyszy w nich także miłość Boga do duszy i do Kościoła. Ten ogień pozostaje jedyny.
CZYTAJ DALEJ

Biegną z Wrocławia do Maryi

2026-07-22 15:56

Magdalena Lewandowska

Uczestnicy 6. Sztafetowej Pielgrzymki Biegowej Wrocław-Jasna Góra

Uczestnicy 6. Sztafetowej Pielgrzymki Biegowej Wrocław-Jasna Góra

Już po raz 6. z parafii pw. Miłosierdzia Bożego we Wrocławiu-Jagodnie wyruszyła na Jasną Górę Sztafetowa Pielgrzymka Biegowa.

Potrwa dwa dni – pielgrzymi mają do przebiegnięcia 160 km, na nocleg zatrzymają się w gościnnym domu Sióstr Świętego Józefa w Kluczborku. Biegną zmieniając się co kilka kilometrów. Odpoczywają na rowerach i w jadących z nimi dwóch samochodach. Jako opiekun duchowy pielgrzymom towarzyszy ks. Kamil Motyka. – Biegniemy do Jasnogórskiej Mamy, by zanieść jej nasze troski, trudy dnia codziennego, ale też nasze radości. W Maryi jest nasze ukojenie i pokrzepienie. Biegniemy, aby się jej oddać na kolejny rok – mówi Zbyszko Roszko, inicjator biegowej pielgrzymki w parafii na Jagodnie. Tłumaczy, że dwudniowa pielgrzymka biegowa to szansa dla osób, które lubią ruch, a nie mają czasu i przestrzeni na dłuższą pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję